ARTYKUŁY

Kasia Patzelt odwiedza Integral Body Istitute. Instytut został założony przez Gitena i Nisargę w Polsce.

Zawsze mnie zadziwia jak życie prowadzi nas swoimi tajemniczymi ścieżkami. Tak właśnie się dowiedziałam o EIBOHA. Podczas odosobnienia Panchakarma w Indiach spotkałam Nisargę (terapeutę pracującego z ciałem z Polski). Od razu się zainteresowałam i byłam podekscytowana, że w Polsce, w moim kraju, jest jakieś miejsce, które zajmuję się sztuką uzdrawiania poprzez ciało!

Wyjechałam z Polski jako dziecko i całą moją edukację w zakresie uzdrawiania oraz ścieżkę poszukiwań duchowych przeszłam poza Polską i zawsze czułam taką tęsknotę, żeby podzielić się tymi nowymi sposobami uzdrawiającej pracy z przyjaciółmi i krewnymi w Polsce, ale nie do końca wiedziałam, jak się do tego zabrać. 

Kiedy zarezerwowałam miejsce na warsztacie prowadzonym przez EIBOHA nie do końca miałam wyobrażenie, czego mogę się spodziewać. Od dziesięciu lat pracuję jako terapeutka ciała i masażystka i chociaż próbuję być otwarta na uczenie się, ostatnio dość sceptycznie podchodzę do pojawiających się na rynku nowych metod uzdrawiania. 

Po dwóch godzinach jazdy pośród pól południowej Polski, z lekką niepewnością i rezerwą docieram do Kikowa na pierwszy moduł Biodynamicznego Oddechu i Uwalniania Traumy. Sympatyczny taksówkarz odebrał mnie i inną uczestniczkę z lotniska w Krakowie. Taksówka byłam najłatwiejszym sposobem dostania się do ośrodka i była zorganizowana przez koordynatorów warsztatu. 

Docieramy późno, za późno na kolację, ale w sam raz na spotkanie wprowadzające. Wślizgujemy się i siadamy w wielkim kręgu ludzi, a Giten właśnie mówi o tym, jak ważne jest bycie na czas, co wszystkich wprawia w śmiech, a my traktujemy to jak miłe przywitanie. Jestem zdziwiona ilu nas tam jest, wygląda to na ponad 40-ci osób. Mam się właśnie zaraz dowiedzieć, że ludzie przyjechali z całego świata: z Anglii, Nikaragui, Hiszpanii, Norwegii, Niemiec, Holandii, Włoch, Francji, Australii i, oczywiście, z Polski. Podobna różnorodność dotyczyła wieku – od 20 do 65 lat. 

Kurs jest otwarty dla każdego i tylko kilka osób planuje prowadzić pracę terapeutyczną i pracę z ciałem. Szkolenie z Oddechu jest tak pomyślane, żeby pozwalał uczestnikom na dołączenie do w jakimkolwiek momencie, tak więc osoby, które są pierwszy raz i osoby, które były na poprzednich modułach mieszają się ze sobą. 

Liczba ludzi i ich różnorodność lekko mnie przytłacza, zwłaszcza po długim dniu podróży, ale czuję się ukołysana przez otaczające mnie atmosferę. Sala warsztatowa, w której pracujemy jest pomalowana na ciepłe kolory; jest okrągła i ma wiele okien, z których można podziwiać polski krajobraz z łagodnie falującymi wzgórzami, pięknymi lasami i padokiem. Dowiaduję się, że jesteśmy z dala od miasta, wśród pól i bardzo tu to czuć w przestrzeni i spokoju tego miejsca.

Reszta ośrodka też sprawia, że czuję się tu jak w domu. Przez kolejne dnie podziwiam, jak świetnie wszystko zostało zaprojektowane; duża sala warsztatowa na dole po lewej po prawej długa sala jadalna i kuchnia z wielką, wspólną przestrzenią pomiędzy nimi; większość pokoi znajduje się na górze i wiele sypialni jest kilkuosobowych. Czuję, że to miejsce jest zanurzone w jakimś cudownym naturalnym przepływie. Michał i Ela, właściciele ośrodka, wykonani wspaniałą pracę, tworząc gościnną i bezpieczną przestrzeń z myślą o ośrodku i o gościach.

Każdy dzień zaczynamy o 7 rano medytacją, która różni się z dnia na dzień. Pierwszego dnia jest to medytacja Dynamiczna Osho, potem taniec suficki. Śniadanie jest podawane o 8 i zaczynam rozumieć, co instruktorzy mają na myśli mówiąc „proszę bądźcie uważni, żeby się nie przejadać, nawet jeśli będzie was to kusiło, bo jedzenie jest przepyszne!” po takiej wczesnej pobudce i po medytacji Dynamicznej z rana, jakaś część mnie czuje się, że zasługuję na dobry posiłek, chociaż biorę sobie do serca zalecenie i nie idę po dokładkę. Jedzenie jest naprawdę pyszne, zdrowe i świeżo zrobione przez resztę mojego pobytu. To jest dość tradycyjna wegetariańska kuchnia polska z wielką różnorodnością i możliwością wyboru, żeby zadowolić każde podniebienie. 

Po śniadaniu nowoprzybyli mają wolną godzinę, a starsi uczestnicy spotykają się na godzinny wykład teoretyczny. Dla mnie to jest dobra wiadomość, bo dostaję dodatkową godzinę na poleżenie i podziwianie pięknej okolicy. To też świetny sposób, żeby poznać paru innych, nowych uczestników. Idę na spacer, zaczerpnąć trochę świeżego powietrza i jestem zachwycona piękną przyrodą i bezchmurnym niebem. Jest coś niezwykle romantycznego w polskich polach i łąkach, coś można opisać jako kojące i odżywcze. Jest czerwiec i mamy piękną, słoneczną pogodę prawie każdego dnia; wspaniały czas, żeby poleżeć na trawie po posiłku i pomiędzy sesjami. 

W jedno popołudnie razem z innymi wybieram się do Solca Zdroju, 10 minut autobusem z Kikowa. To małe miasteczko ze sklepami, bankiem i przede wszystkim ze wspaniałym SPA – bardzo przydatne dla ożywienia ciała i zintegrowania zmian, na które ci odważni i szaleni ludzie się porywają uzdrawiając traumy nagromadzone w ciele.

W miarę upływu tygodnia czuję się jak boja skacząca po falach oceanu moich stanów emocjonalnych. Inni też przechodzą przez procesy, uwalniają, integrują, zmagają się z mechanizmami obronnymi, wrażliwością i czują opór do siebie samych, do innych i do procesu. A jednocześnie jest w nas tyle odwagi, zaufania i chęci uwolnienia, uzdrowienia, rozszerzenia i, przede wszystkim jest w nas ogrom miłości. 

W trakcie tygodnia, przyglądając się prowadzącym zaczynam im głęboko ufać i ich doceniać. Tworzą wspaniałą przestrzeń obecności i integralności, przestrzeń, w której naprawdę mogę być tym. Kim jestem. Bez osądów, bez oczekiwań i z wielkimi pokładami współczucia dla każdego z nas, głębokiego szacunku, dla tego etapu w naszej podróży, w którym jesteśmy. Jesteśmy otoczeniu taką atmosferą każdego dnia, a nasza podróż nabiera głębi, zaufania i a my bliskości w stosunku do siebie nawzajem. W tej intensywności sesji, radości, śmiech pojawia się naturalnie i rozświetla nas. 

Po drugim module postanawiam również wziąć udział w szkoleniu Powięziowego Rozluźniania Energetycznego Satyarthiego. Chociaż sposoby nauczania Gitena i Satyarthiego są dość odmienne, emanują tą samą jakością obecności i bezwarunkowego pozytywnego nastawienia. Praca, którą oboje wykonują jest zakorzeniona we współczuciu i zrozumieniu dla mechanizmów ciała/umysłu. Praca Gitena jest bardziej skupiona na oddechu, a Satyarthiego bardziej na ciele i powięzi. Obie techniki świetnie się uzupełniają pomagając przywrócić swobodny i naturalny przepływ energii w ciele. Ostatecznie, oba szkolenia uczą jak pozostać obecnym, w kontakcie z felt sense w ciele, jak wyjść poza osądy („Nie podoba mi się ten ból”) i jak osiągnąć stan oddania, tym samym wspierając swój proces uzdrawiania nie tylko fizycznego, ale również rozwoju duchowego. 

Od wzięcia udziału w tych szkoleniach całe moje nastawienie do pracy z ciałem uległo zmianie. Czuję więcej współczucia dla moich klientów i mam głębsze zrozumienie i docenienie mądrości ciała. Czuję się bardzo wdzięczna za to, że EIBOHA powstała i za to, że mogłam poznać Nisargę i Gitena.

Instytut narodził się z inicjatywy Nisargi i Gitena prowadzenia warsztatów w Europie Wschodniej. Obaj zdali sobie sprawę, że zapotrzebowanie na nowe sposoby uzdrawiania ciała są ogromne. Od powstania instytutu minęło już trzy lata, a rośnie on z każdym kursem. Na podstawie tego, co zobaczyłam i czego doświadczyłam nic nie wskazuje na to, żeby coś się w tej kwestii miało zmienić. Planują rozszerzenie swojej oferty o szkolenie nauczycielskie Powięziowej Jogi Jin i szkolenie z Japońskiego masażu twarzy Kobido.

www.healing-institute.com
artykuł autorstwa Kasi Patzelt

Kasia urodziła się w Polsce i w wieku 5 wyjechała z rodziną do Niemiec, gdzie mieszkała do skończenia swojej edukacji. W wieku 19 lat przeprowadziła się do Australii, gdzie studiowała Remedial Massage Therapy, Counselling i HNLP (Humanistyczne NLP). Ostatnie trzy lata spędziła na Ibizie, gdzie zagłębiała się w medytację, taniec/ruch i wiele innych dziedzin. Planuje dalsze podróże pomiędzy Australią i Ibizą, żeby ukończyć szkolenie z pracy z Oddechem. facebook.com/enbodyourself