ARTYKUŁY

http://www.serwis-masazysta.pl/publikacje/2742/relacja-z-warsztatow-miesniowo-powieziowego-uwalniania#comment-1280

"Grudzień to dla mnie miesiąc wyjątkowy. Jest to czas kiedy zwalniam, pochylam się nad tym co zdarzyło się w moim życiu, co udało się osiągnąć, a nad czym chciałbym pracować w przyszłości. To czas podsumowań i czas zrozumienia. Tym razem dodatkowo miałem przyjemność uczestniczyć we wspaniałym warsztacie, który odcisnął na mnie piętno zarówno mentalne jak i zawodowe, a czas podsumowań wzbogacił się o kolejny ważny aspekt.
Pomyślicie sobie, że brzmi to bardzo górnolotnie, a przecież było to tylko kolejne szkolenie w jakim miałem okazję uczestniczyć. Jednak w obliczu mojej pracy zawodowej, moich poszukiwań i w kontekście samorozwoju to był naprawdę magiczny czas.

Twierdzę, że nie ma przypadkowych zbiegów okoliczności i zaproszenie Nisargi Dobosza na szkolenie też miało swój cel. Nisarga to współorganizator szkolenia, które było prowadzone przez Satyarthiego Peloquina. Jako, że szkolenie było promowane na łamach naszego portalu, Nisarga zaprosił kogoś z redakcji na miejsce aby przeprowadzić krótką relację tego wydarzenia. Czasowo akurat ja byłem dostępny, poza tym mięśniowo-powięziowe rozluźnianie to jest to czym też zajmuję się na co dzień. Miałem swoje szkolenie w pobliżu Kikowa kilka dni później. Przypadek? Absolutnie nie 

Dotarłem na miejsce prawie spóźniony. Pierwszą rzeczą jaka zrobiła na mnie ogromne wrażenie to lokalizacja ośrodka warsztatowego. Zwykłem nazywać takie miejsca: „In the Middle of nowhere”. Tak też było. Kików położony jest w pobliżu Buska Zdrój jednak jest to już swojego rodzaju odludzie, gdzie zasięg telefonu trudno złapać, a o poranku przy przejrzystym niebie widać Tatry. Cudnie… Miejsce sprzyja oderwaniu się od świata, zwolnieniu, skupieniu się na sobie, na samorozwoju, na byciu tu i teraz. 
Zdjęcie nie oddaje tego co widziałem każdego poranka wstając i zerkając przez okno…

Przyjeżdżając na szkolenie Nisarga przedstawił mnie jako dziennikarza rzeczywiście w takim charakterze miałem tam jechać, jednak jak pewnie wiecie jestem praktykiem, a moja obecność na portalu to owoc wielkiej pasji do masażu i pracy z ciałem. Tym samym bardzo urzekło mnie przyjęcie grupy gdyż mimo iż pewnie nikt na początku nie wiedział, że jestem praktykiem jak oni to przyjęty zostałem w taki sposób, że od razu czułem jedność z resztą.

Tutaj chcę się zatrzymać i poświęcić chwilę właśnie uczestnikom. Pod względem ludzi, którzy uczestniczyli w tym warsztacie to szkolenie było absolutnie wyjątkowe.Wyjątkowość polegała przede wszystkim na świadomości uczestnictwa i celu w jakim każdy z osobna się tam znalazł. To rzadkość gdyż na wielu warsztatach zdarzają się osoby przypadkowe, chcące poznać daną metodę lub uczestniczą w szkoleniu ze względu na panujący trend. Tutaj było inaczej. Mozaika osobowości była naprawdę kolorowa. Towarzystwo europejskie gdyż były tu osoby ze Szwecji, Wysp Brytyjskich, Francji, Słowacji, Szwajcarii i oczywiście Polski. Osoby dopiero zaczynające pracę z ciałem po praktyków z 30-letnim doświadczeniem. Każdy inny i jednakowo wyjątkowy, a wszystkich łączyły dwie rzeczy: cel warsztatu i osoba prowadzącego.

Satyarthi Peloquin - to w dużej mierze dzięki niemu szkolenie było tak magiczne. Dotychczas wszystkie warsztaty gdzie uczyłem się pracy z powięzią były poświęcone tylko mechanicznemu rozwiązywaniu problemów na tej płaszczyźnie. Tak wygląda też większość szkoleń zawodowych. Zapomina się o mentalnej stronie problemu. W tym wypadku Satyarthi uczył holistycznego zrozumienia połączenia pomiędzy umysłem, emocjami i ciałem. Brzmi to dość oczywiście jednak na dotychczasowych szkoleniach mało kto potrafił w tak fantastyczny sposób połączyć to, co dla mnie osobiście jest kluczem w pracy z drugą osobą. Jako nauczyciel wyróżnia go w wielkim stopniu zrozumienie, akceptacja, cierpliwość i bliskość. Na tym szkoleniu nikt nie odczuł uczucia oceny. Satyarthi to ostoja spokoju, jednak z ogromnym poczuciem humoru, co powodowało, że szkolenie przebiegało w świetnej atmosferze. 

Każdy dzień na szkoleniu mijał mi jak chwila. Codziennie o poranku rozpoczynaliśmy dzień medytacją dynamiczną, która dawała mi ogromy zastrzyk energii na cały dzień ćwiczeń. Po śniadaniu pierwsze sesje warsztatowe. Miałem wrażenie, że dzień biegnie mi tylko od jednej sesji warsztatowej do kolejnej przedzielony tylko posiłkami. Dni kończyły się sesjami nocnymi lub rozmowami i masażami przy kominku do późnego wieczora lub nocy (czasem przy pięknym śpiewie Alexa ). To nadawało wyjątkowości chwilom spędzonym tam i stwarzało poczucie jedności. Finalnie miałem chęć aby ten czas się nie kończył. Z dala od ludzi, systemów, telefonów, komputera, poświęcając czas tylko na to co kocham. To był mój czas.
Podczas mojego pobytu w Kikowie miałem okazję specjalnie dla Was przeprowadzić rozmowę z Satyarthim i zapraszam Was gorąco abyście poświęcili chwilę na nią. Jest bardzo pouczająca.

Na koniec chciałbym jeszcze napisać kilka słów o szkoleniu gdyż warte jest aby nawet w tak subiektywnym świetle moich emocji zaprezentować, a nawet je zareklamować . 
Szkolenie ma certyfikację. Prowadzone jest przez Europejski Instytut Sztuk Uzdrawiania Poprzez Ciało w skład którego wchodzi 6 osób : Nisarga Shantam (bodywork ), Giten Tonkov (breathwork ), Satyathi Peloquin (bodywork) , Antigoni Dhyandeepa (psychoterapia), Joanna Gruba (psychoterapia), Łukasz Dóbaj (lekarz kardiolog, konsultant medyczny). Instytut ten otrzymał certyfikacje na szkolenia prowadzone przez Gitena, Satyarthiego oraz Nisargę.
Jest to certyfikacja American Association Of Drugless Practitioners (Amerykańskie Stowarzyszenie Praktyków Terapii Nieopartych na Lekach - www.aadp.net)
Certyfikacja ta jest ważna w USA i UE. Oznacza, że materiał nauczany na w/w szkoleniach spełnia wymogi edukacji i szkolnictwa USA (AADP ).
Więcej szczegółów możecie dowiedzieć się wchodząc TUTAJ
Kilka słów o prowadzącym szkolenie znajdziecie natomiast TUTAJ
.
Na sam koniec aby moja relacja nie była czysto subiektywna poprosiłem tylko kilku uczestników (łącznie było nas 24) aby podzielili się swoimi wrażeniami po warsztatach w Kikowie.
W tym momencie jeszcze raz pragnę podziękować Nisardze i Satyarthiemu za możliwość bycia tam razem, a także wszystkim uczestnikom z osobna za wspaniałą atmosferę i fantastyczny czas. Do zobaczenia w kwietniu na kolejnym warsztacie 
Pozdrawiam
Rafał

Oto natomiast wrażenia pozostałych uczestników.

Monika: "Zastanawiam się jak podsumować te warsztaty. Jak w kilku zdaniach opisać to wszystko czego sie nauczyłam, uświadomiłam, poznałam, doświadczyłam i poczułam. Satyarthi nie uczy tylko masażu. On uczy świadomej sztuki pracy z drugim człowiekiem, poprzez jego ciało. Miłująca obecność, pełen wyczucia, głęboki, uwalniający dotyk, oddech i obserwacja tworzą niezwykłą przestrzeń, w której może zajść głębokie uzdrowienie, za które odpowiedzialni sa zarówno terapeuta jak i odbiorca masażu. Satyarthi jest nie tylko ogromnie doświadczonym, świadomym i niezwykle skutecznym terapeuta, ale ma też ogromny dar dzielenia sie swoją wiedzą. Bardzo cierpliwy, ciepły, wyrozumiały i pełen wewnętrznej radości potrafi głęboko zainspirować swoją pasją i entuzjazmem. Mnie osobiście najbardziej ujęło i zainspirowało całościowe podejście do człowieka- jego ciała, umysłu i duszy. Satyarthi bardzo zwraca uwagę na jakość dotyku, jego właściwą głębokość, wyczucie, komunikacje z klientem, a także na postawę ciała masażysty, która nie tylko pomaga oszczędzić swoje własne narzędzie pracy, ale też w znacznym stopniu poprawia technikę masażu. Na zakończenie chciałabym jeszcze wspomnieć o czymś co dla mnie było równie ważne jak nauka techniki i pracy z emocjami klienta... Dla mnie równie ważna była praca z moim własnym ciałem, z jego blokadami i ograniczeniami. Dynamiczne medytacje, taniec, wieczorne spontaniczne sesje masażu, dotyku, bycia...To były dla mnie bardzo intensywne i transformujące 5 dni, w czasie których wiele sie dla mnie wydarzyło, wiele obserwacji, spostrzeżeń, przemysleń...Dni pełne miłości, błogości i radości...Za każdym razem gdy staje przy stole do masażu i dotykam czyjegoś ciała, czuje ogromna wdzięczność dla moich wspaniałych Nauczycieli- Satyarthiego i Nisargi, za to, że uświadomili mi jeszcze bardziej, jak nieograniczony, piękny i uwalniający może być masaż!"

Jenny (Szwecja): "Zrobiliśmy bardzo dużo rzeczy przez te pięć dni i podobał mi się każdy moment. Czas bardzo szybko zleciał, czasem na niektórych treningach
zdarza się że jest nudno albo jest za dużo informacji w krótkim czasie, ale na tym treningu wszystko było zbalansowane. Kiedy wróciłam poczułam zmianę już
pierwszego dnia w pracy. Efekt jaki widziałam u klientów był po prostu niesamowity, nawet pomimo tego że nie robiłam pełnej sesji. A to było tylko pięć dni treningu. To jest naprawdę mocna metoda do pracy z ludźmi, niezależnie od tego czy przychodzą z bólem czy też chcą po prostu masażu.
Czułam ból w jednym ramieniu kiedy wyjeżdżałam, ale to już minęło i generalnie czuję się spokojniejsza. Moje ciało czuje się fantastycznie, i kiedy poszłam na jogę to z łatwością byłam w stanie wykonać pewne rzeczy, których nie mogłam zrobić przez cały rok. Sama też byłam bardzo zaskoczona, że moje ciało tak bardzo się otworzyło. Trening również zainspirował mnie żeby częściej tańczyć. Poleciłabym ten trening każdemu kto jest zainteresowany pogłębianiem wiedzy na temat siebie samego, oraz każdemu masażyście czy terapeucie, który pragnie głębszego zrozumienia ciała i powięzi. Powiedziałabym również że jest to szansa uczyć się od kogoś, kto ma
bardzo dużo doświadczenia w pracy z ciałem i kto bardzo dobrze wspiera każdego studenta niezależnie od jego doświadczenia. Otrzymałam masaż i zdałem sobie sprawę z tego co to znaczy pracować powoli i głęboko, a do tego uwalniać. Również nauczyłam się obserwować jak się ludzie rozwijają i rozumieją jak ciało może uwalniać napięcie. Praca na niskim stole też była dla mnie nowością, i rozwiązała wiele kwestii jakie miałam robiąc inne typy masażu." 

Ania (Polska): Zapisałam się na trening masażu mięśniowo-powięziowego, aby rozwijać się w zakresie stosowania techniki pracy na powięziach i punktach spustowych.
Satyarti Peloquin jest fenomenalnym, świadomym, doświadczonym terapeutą, pasjonatem oraz nauczycielem swojej pracy. Z ogromną przyjemnością obserwowałam go w działaniu, gdy demonstrował poszczególne elementy masażu mięśniowo powięziowego, czy też sposób nawiązywania kontaktu z osobą
masowaną. Cieszę się, że mogłam również doświadczyć jego masażu na sobie; to było bardzo pouczające odczuć, jak dotyk może być i precyzyjny i niezwykle wrażliwy, a zarazem mocny. Satyarti chętnie dzieli się swoją wiedzą i cierpliwie odpowiada na pytania.
Mimo obszernego zakresu materiału, który przekazuje w trakcie treningu, nie wprowadza żadnego napięcia ani presji czasu, a to sprzyja nauce. Jest dowcipny, a zajęcia prowadzi w lekki, niewymuszony sposób. I najważniejsze - wie i przekazuje studentom, że najważniejsza dla uzdrowienia i uwolnienia jest miłość. Poza samym zakresem kursu ważne dla efektu końcowego było miejsce - dom w Kikowie, daje wspaniałe warunki dla prowadzenia tego rodzaju zajęć, tak pod względem lokalowym, atmosfery i serwowanych posiłków. Bardzo podobało mi się, gdy Satyarti podchodził i można było symetrycznie razem z nim pracować, podpatrując szczegóły. W takiej sytuacji można zapytać osobę masowaną, czy czuje tak samo obie strony, czy różnie i w razie potrzeby skorygować siłę swojego nacisku czy inne parametry, wspaniały trening " 

DIANA (Polska): Cieszę się, że mogłam być na warsztacie masażu mięśniowo-powięziowego, który prowadził Satyarthi, mający duże doświadczenie w pracy z ruchem, ciałem i człowiekiem. Zajmuje się ciekawą i skuteczną terapią łączącą pracę nad ciałem z emocjami i uczuciami. Bardzo odpowiada mi taki kierunek terapii. Zajęcia prowadzi w sposób lekki i przejrzysty dbając o to by masażysta dobrze wykorzystywał swoje własne ciało podczas pracy. Jego poczucie humoru i umiejętność wyczuwania oraz
otwartość na innego człowieka sprawiają, że chętnie uczestniczy się w jego zajęciach. Dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą z dużą pasją i radością. Podoba mi się jego spontaniczność i naturalne reagowanie na różne sytuacje. 
Podobała mi się jego uważność przy prowadzeniu masażu, umiejętność pracy z emocjami oraz umiejętne prowadzenie do przekroczenia blokad. Satyarthi ma indywidualne podejście do różnych osób. W moim odczuciu był obecny dla wszystkich w grupie. Podobało mi się, że dostałam swobodę pracy i możliwość pytania wtedy, gdy mam wątpliwości. Cieszę się z poznania nowych technik masażu i pogłębienie umiejętności w pracy z ciałem oraz przejście przez osobiste doświadczenia terapeutyczne w pracy w masażu i podczas medytacji dynamicznej. Poleciłabym tę grupę znajom bez wahania, gdyż znajdują się w niej osoby o różnych ciekawych doświadczeniach, ciekawe zmian i chętnie pracujące nad sobą. W grupie czułam się bardzo dobrze". 

Kasia (Polska): "Warsztaty masażu mięśniowo -powięziowego z Satyarthim, organizowane przez Nisargę to wspaniałą kompozycja stwarzająca bardzo dobre warunki do rozwoju osobistej relacji z ciałem i zdobywania wiedzy zarówno jako laik jak i rozwinięty bodyworker (którym nie jestem). Przez pięć dni miałam możliwość doświadczania wielu budujących momentów wynikających z profesjonalnie przygotowanej ścieżki edukacyjnej zdradzającej dziesięciolecia praktyki, wspólnych medytacji, przestrzeni na inwencję własną oraz niepowtarzalnego środowiska jakie stwarzała grupa pasjonatów Głębokiej Pracy z Ciałem. Duże wrażenie zrobiło na mnie doświadczenie, kunszt, poczucie humoru, otwartość i ogrom pasji jaką się z nami dzielił Satyarthi. Bardzo się cieszę, ze zdecydowałam się zainwestować siebie w ten proces. 
Choć nie miałam okazji zapoznać się bliżej ze wszystkimi uczestnikami czułam integracje kolektywu. Najważniejsze dla mnie doświadczenia z treningu to: przemówienia Satyarhi dotyczące pasji, masowanie, praca z ciałem, pięknie prowadzone pokazy, wsparcie podczas ćwiczeń, rozmowy o doświadczeniach, ćwiczenia, ćwiczenia ćwiczenia, możliwość doświadczenia sesji masażu na sobie, splot i przenikanie się form medytacji, pracy z ciałem, nauki, ćwiczeń, dawania i przyjmowania. Ten
przepływ dzięki różnorodności tych form był widoczny. To było piękne doświadczanie całości pracy jako holistycznego procesu uzdrawiania. Bomba:),
Namaste!".