ARTYKUŁY

Od tysięcy lat ludzie szukają czasowej izolacji w ciemności czy innego typu odosobnienia, by głębiej skontaktować się z samym sobą. Słyszymy historie o mnichach, którzy tygodniami pozostawali w jaskiniach w głębokiej kontemplacji czy o matkach opiekujących się domem, które wyjeżdżają na 10-dniowe odosobnienie na medytację Viapssany w stylu S.N. Goenki. Podczas takich odosobnień możemy odnaleźć w sobie wgląd czy zrozumieć prawdziwy sens życia i to, kim jesteśmy. Będąc w obecności z naszymi uczuciami, myślami i odczuciami fizycznymi bez zewnętrznych rozpraszaczy kierujemy się spowrotem do naszej esencji i kontaktu z szeptem naszej duszy. 

Ludzie często mnie pytają czemu jeżdżę na te odosobnienia, dlatego postanowiłem napisać i podzielić się moim doświadczeniem. Pierwszy raz siedziałem przez 7 dni w ciemności w grudniu 2016 r. w południowej Estonii. To miejsce zostało zbudowane przez Thule, niezwykłą wiedźmę, która bardzo zmyślnie zaprojektowała miejsce odosobnienia w lesie na swojej posiadłości. Z dala od wszelkich sąsiadów, w ciszy, w otoczeniu mocnych, naturalnych energii lasu, zwierząt i roślin, jest komnata pokryta ziemią, by imitować poczucie bycia w łonie ziemi. Odosobnienie zawsze zaczyna się w czwartek wieczorem, kiedy Thule wyjaśnia wszystkie szczegóły dotyczące pomieszczenia. Wszystko, co wolno i czego nie wolno. Miejsce jest przestronne i ma ok. 50m2, podwójne łóżko, zlew z czystą wodą, parę półek, czajnik i gorącą wodę (na czajniku nie ma włącznika ze światełkiem) oraz toaletę w osobnym pomieszczeniu wewnętrz budynku. Na tym odosobnieniu pozostajesz sam/-a, przywozisz ze sobą własne jedzenie na czas całego siedzenia. Podoba mi się to. Na innych odosobnieniach, gdzie jedzenie jest podawane, można śledzić upływ czasu na podstawie rytmu podawanych posiłków. Dla mnie przygotowywanie moich własnych posiłków jest świetnym sposobem dostrojenia się do naturalnych rytmów i potrzeb mojego ciała. Śpię, kiedy jestem zmęczony, jem kiedy jestem głodny i ćwiczę, kiedy mam ku temu energię. 

Po wstępnych wyjaśnieniach i wprowadzeniu Thule daje jeszcze godzinę w świetle świecy na rozpakowanie jedzenia i ubrań z dużym rozmysłem tak, żeby wszystko łatwo można było znaleźć w ciemności. Muszę jeszcze wspomnieć o tym, jak ogromnie to jest ważne. Wyobraź sobie, że nic nie widzisz. Jesteś w ciemności i chcesz przygotować sobie jedzenie i czegoś się napić. Zasadnicze będzie dla ciebie, żeby pamiętać, gdzie możesz znaleźć cały sprzęt i gdzie go ostatnio zostawiłeś. Nawet tak proste rzeczy jak nalanie sobie gorącej wody do kubka czy obranie owoca, stają się sporym wyzwaniem. Po godzinie Thule wraca, tylko po to, żeby oznajmić, że odosobnienie się rozpoczyna i że zapuka do drzwi wieczorem siódmego dnia, żeby mnie stamtąd zabrać. Wychodzi z pomieszczenia i po paru minutach gaszę światło świecy, zanurzam się w morze ciemności. Po pierwszej medytacji idę spać. 

Po obudzeniu się mój dzień jest podzielony na różne zajęcia, ale większość czasu spędzam na macie do medytacji, robię jogę lub ćwiczenia. Wziąłem ze sobą też matę z kolcami i piłeczki do autoterapii i uwalnania napięć w ciele. Siedzenie godzinami w głębokiej ciszy i ciemności czarnej jak smoła odsłania mi wiele pięknych, wewnętrznych tajemnic. Jest we mnie słodkie i kojące poczucie ciszy i nowy poziom wrażliwości, który faktycznie uświadamia mi, że nie ma czegoś takiego jak cisza. Wibracje życia są zawsze obecne i wsłuchiwanie się w ten wewnetrzny krajobraz i świątynię naszego ciała, która wysyła nam sygnały w każdej sekundzie daje głębokie poczucie satysfakcji, spełnienia i prowadzi do stanu błogości, radości i ekstazy z życia. Wsłuchanie się w dźwięk i wybrację mojej własnej klatki piersiowej, wyczuwanie oddechu i napełnianie płuc powietrzem, czy po prostu bycie w ciszy – to cenne chwile i powody, dla których zanurzam się w ciszę. 

Kolejny piękny dar tej medytacji, to nauka nieprzywiązywania się i akceptacji. W takim środowisku człowiek doświadcza całego spektrum uczuć, emocji, myśli i traum. Wszystko to się może pojawić. Po paru dniach wpatrywania się z otwartymi oczami w ciemność przed sobą, nasza przysadka mózgowa zaczyna wydzielać DMT, substancję, która może poprowadzić nas do ciekawych wizji i wglądów o charakterze psychodelicznym. Zanim wejdziemy w ciemność, polecam przejście przynajmniej jednego 7-10 dniowego odosobnienia Vipassany, by być w stanie pozostać w obecności i by zrozumieć, że nic nie jest trwałe w tym życiu. Wszystko jest w przepływie i się zmienia, jak pory roku, jak wiosna i lato, które zawsze przychodzą po zimie. To zasadnicza jakość życia duchowego i nieprzywiązywania się, które pomaga nam żyć w większym spokoju i pod mniejszą kontrolą ego, bez gonienia za szczęściem i uciekania od dyskomfortu bólu, smutku, czy złości, z którymi jesteśmy konfrontowani w życiu i które, w istocie, są niezbędne do naszego rozwoju, transformacji i dojrzałości.

W miarę jak mijały dni i przyzwyczajałem się do tego rytmu, czas zwalniał i pojawiały mi się myśli „Czy Thule będzie o mnie pamiętać?"; „Czy koniec się już zbliża ?"; „Ile jeszce zostało czasu?"; „Czy jest dzień czy noc?". Nasz umysł każdego dnia tworzy tysiące myśli, z których sobie nie zdajemy sprawy, a myśl potrafi mieć wielką moc, ponieważ często w życiu manifestują się różne rzeczy, o których najwięcej myślimy. Tutaj pojawia się znów siła obecności  i obserwowania myśli bez oceniania ich czy etykietkowania, po prostu tylko patrząc na nie tak, jak patrzymy na chmury płynące po niebie.

W końcu Thule puka do drzwi. Wychodzenie z pomieszczenia jest ważne. Trzeba to zrobić nocą przy minimalnej ilości światła. Po tylu dniach w ciemności oczy są przez pewien czas bardzo wrażliwe na najmniejszą ekspozycję na słońce. Wychodzenie z odosobnienia i zobaczenie piękna świata, gwiazd i drzew rodzi dużo radości, wdzięczności i błogości. Biorę głęboki oddech i dotkam ziemi i czuję wdzięczność za życie i za tę chwilę. Ostatnią częścią odosobnienia jest rytuał uzdrawiającego dźwięku, masaż i sauna parowa przygotowana przez Thule i jej partnera Erica. 

Ten rodzaj odosobnienia jest dla mnie głęboko karmiący i transformujący, dlatego robię go co roku w zimie, kiedy przyroda wchodzi w stan hibernacji i zwalnia tempo, co pomaga mi pozostać w lepszym dostrojeniu i kontakcie ze sobą. Za każdym razem opuszczam to odosobnienie z poczuciem większego spokoju, wdzięczny i przyjmujący życie ze wszystkimi jego aspektami. Jeśli to dla Ciebie pierwszy raz, polecam na początek 2-3 dni odosobnienia, a następnym razem może 7-10 dni w ciemności. 

Światło jest możliwe tylko dlatego, że jest ciemność. Jeśli jesteś w stanie objąć ciemność i ciemną stronę naszego istnienia, nasz cień, ból i lęki, będziesz również w stanie przeżywać  szczęśliwe, błogie i ekstatyczne jego części. Żadne z nich nie jest lepsze. Oba są dwoma stronami tej samej momenty zwanej ŻYCIEM. 

Z błogosławieństwami,
Nisarga

 

„Jesteśmy tu po to, by kreować cuda. Jesteśmy tu po to, by współtworzyć wraz z boskością. Ale najpierw potrzebujemy wyciszyć się i słuchać poleceń tego, co nas czeka. Teraz, bardziej niż kiedykolwiek, potrzebujemy ciemności, by uczyła nas jak tańczyć w świetle."

Anodea Judith – światowa ekspertka od systemu czakr 

„Kiedy wchodzisz w ciemność i staje się to całkowite, wtedy ciemność wkrótce zamieni się w jasność. Ciemność daje naszym umysłom i duszom wolność wędrowania po bezkresnym królestwie doświadczenia psychicznego i duchowego. Kiedy wchodzisz w ten pierwotny stan, jesteś zjednoczony/-a ze swoim prawdziwym ja i ze swoją boskością. Dosłownie „przewodzisz” universalną energię. Możesz spojrzeć w przeszłość i przyszłość, możesz zrozumieć prawdziwy sens istnienia i możesz zacząć rozumieć porządek rzeczy.”

Mantak Chia – mistrz Taoizmu   

„Ciemność jest dużo głębszym zjawiskiem niż światło. Światło przychodzi i odchodzi, ciemność pozostaje, nigdy nie przychodzi, nigdy nie odchodzi. Jest tu cały czas; nie widziałeś jej z powodu światła. Jak można zobaczyć ciemność, kiedy wokół jest światło? Światło uniemożliwa ci dostrzeżenie jej. Odczuwanie, że jesteśmy pełni światła może być zwodniczym wybrykiem ego. Identyfikowanie się, że światłem może spowodować, że zmienisz swoją tożsamość, ale ego pozostanie. „Zdmuchnięcie świecy” jest zdmuchnięciem ego; a niezmierzona ciemność może wtedy w Tobie stworzyć podobną niezmierzoność pokory, skromności i braku ego. Ciemność posiada ciszę i ciemność posiada głębię. Ciemność niesie spokój. Prowadzi Cię całkowicie do nieznanego i tajemnego. Dlatego dla mnie ciemność jest jednym z największych misteriów istnienia, dużo większe niż światło. Jak odkryjesz ją w sobie, odkryjesz coś, co jest wieczne, coś co jest niezniszczalne, coś, co jest większe od tego wszystkiego, co wiesz o życiu".

OSHO – oświecony hinduski mistyk